Zapowiadana od dawna modernizacja linii kolejowej z Racławic Śląskich przez Głubczyce do Raciborza, mimo wydania 15 milionów złotych na dokumentację, może nie dojść do skutku. Jak podaje portal nto.pl, Ministerstwo Infrastruktury stawia na twarde kryteria efektywności i nie zamierza finansować projektów nieuzasadnionych ekonomicznie.
Wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak, odpowiedzialny za koleje, podczas posiedzenia sejmowej Komisji Infrastruktury 3 czerwca br. jasno podkreślił: „Mamy bardzo twarde podejście do projektów finansowanych z różnych środków. Chodzi o efektywność – mówił. – Chodzi o to, aby projekty służyły rozwojowi ruchu kolejowego, a nie wydawaniu pieniędzy. Za dużo było w ostatnich latach marnowania publicznych pieniędzy.”
Słowa wiceministra mogą zaniepokoić mieszkańców południowej Opolszczyzny, którzy z nadzieją wyczekiwali na reaktywację połączeń kolejowych. Ministerstwo wstrzymało już program Przystanek Plus, a jego ocena ma zostać wkrótce opublikowana. Malepszak przytoczył przykład przystanków kosztujących miliony, z których po otwarciu korzysta zaledwie jedna osoba, co doskonale obrazuje nowe, restrykcyjne podejście do inwestycji.
Nowe standardy i brak pasażerów
Nowy standard w programie Kolej Plus zakłada uruchomienie przez przewoźnika co najmniej 10 par pociągów na dobę, podczas gdy dotychczas wystarczała gwarancja czterech połączeń. Wiceminister Malepszak komentował: „Dotychczasowy standard czterech par pociągów uznajemy za niewystarczający dla dobrej oferty przewozowej. 300 podróżnych na dobę to nie są potoki kolejowe.” Dyrektor Rafał Banaszkiewicz z PKP PLK dodał, że „Cztery pary pociągów na dobę nie wystarczają do likwidacji wykluczenia komunikacyjnego”.
Te wymagania stawiają pod znakiem zapytania opłacalność inwestycji w naszej okolicy. Jedyny opolski projekt w programie Kolej Plus, reaktywacja zamkniętej 25 lat temu linii 296 Racławice Śląskie – Głubczyce oraz linii 177 Głubczyce – Racibórz (łącznie 54 kilometry torów), szacowany jest na ponad pół miliarda złotych. Przypomnijmy, że obie linie zamknięto dla pasażerów właśnie z powodu braku zainteresowania.
Koszty i wyzwania dla samorządu
Podpisana 15 czerwca ubiegłego roku przez PKP PLK umowa na dokumentację techniczną rewitalizacji linii kosztowała już 15 milionów złotych. Projekt zakłada odbudowę 54 kilometrów torów, mostów, wiaduktów oraz zaprojektowanie 13 nowych lub odbudowanych przystanków i stacji. Celem odbudowy miało być skrócenie czasu przejazdu pociągiem z Głubczyc do Opola do 130 minut, podczas gdy samochodem zajmuje to zaledwie 80 minut.
Robert Węgrzyn, członek zarządu województwa opolskiego, podczas podpisywania umowy projektowej dla tej linii podkreślał, że „Przywrócenie linii kolejowej Racibórz – Racławice Śląskie to nie tylko nasz cel, ale sprawa ważna dla samorządów lokalnych całego południa regionu, dlatego to projekt partnerski. Cieszymy się, że umowa na dokumentację jest już podpisana, pamiętajmy jednak, że to dopiero pierwszy etap tego projektu. Przed nami etap o wiele trudniejszy, czyli wykonawczy.”
Teraz jednak Opolski Urząd Marszałkowski będzie musiał zmierzyć się z wyzwaniem zapewnienia 10 par pociągów na odnowionej trasie. To ogromne wyzwanie, zważywszy, że nawet na obecnie używanej linii Nysa – Kędzierzyn Koźle dziennie jeździ 8 par pociągów, a na obłożonej linii Nysa – Opole – 9 par. Każdy nowy pociąg to znaczący wydatek z budżetu marszałka na dopłatę do przewozów oraz konieczność zapewnienia kolejnego składu kolejowego, którego koszt przekracza 30 milionów złotych.
Sytuacja jest dynamiczna, a przyszłość kolejowych połączeń w naszej okolicy, mimo wcześniejszych zapowiedzi, stoi pod dużym znakiem zapytania. Będziemy na bieżąco informować o rozwoju wydarzeń.
Źródło: nto.pl
Share this content: